Bogactwo i koloryt krajowej oferty nowych samochodów zdecydowanie kontrastuje z minorowymi minami ich importerów. Dla nich jedynym pewnym klientem na rynku, mimo nieprzychylnej polityki państwa, są przedsiębiorcy. W zeszłym roku to właśnie firmy zarejestrowały w Polsce więcej samochodów niż użytkownicy prywatni.

Przemysław Dobrosławski

Sprzedaż nowych samochodów w Polsce, nawet na tle niektórych krajów Europy Wschodniej, wypada katastrofalnie. O płytkości tego rynku świadczy chociażby liczba rejestracji na tysiąc mieszkańców. W zeszłym roku było to siedem pojazdów, podczas gdy w Czechach zarejestrowano w tym samym czasie prawie 18 samochodów na 1000 mieszkańców, a w Niemczech niemal 39 pojazdów.

W zeszłym roku zarejestrowano nad Wisłą 274 992 samochodów osobowych, czyli o 12,35% mniej niż rok wcześniej. Jeszcze głębszy spadek zanotowano w grudniu, gdyż zarejestrowano wówczas 27,3 tys. pojazdów, a więc 34% mniej niż w tym samym miesiącu 2010 roku. Wówczas jednak popyt na pojazdy napędzało widmo zniesienia możliwości odliczenia VAT od zakupu pojazdu z kratką. W 2011 roku brak tej możliwości (pozostawiono tylko sposobność odliczenia VAT dla samochodów dostawczych i pikapów) miał negatywny wpływ na całoroczne wyniki sprzedaży importerów.