Można wiele mówić a nawet krzyczeć z rozpaczy o tym co się dzieje w PZM. Nic to jednak nie pomoże. Kompletny brak władzy i mocnej ręki, na czele z „Najważnieszym”, kolesie, układy, brak kompetencji. Grzyba nie ruszą. Za mocny jest układ tatuś-nowy szef rajdów-prezes PZM. O nowym szefie szkoda gadać. Nadziei było sporo a widać że nic nie umie (może nie może), utknął w układzie z dawno skompromotowanym i szybko rozpoczął grę tej samej melodii. ROZPACZ !