osman71 napisał:

> faktycznie,zapomniałem dopisać, ale myśle też o suzuki swift,citroenie saxo i p

> eugeot 106.

Skreśl te na „f” (P106 i Saxo).

P106 może i udany, ale lubi się z rudym.

Obydwa mają też bardzo delikatne zawieszenia (sławna tylna belka).

Za to wygodniejszego auta miejskiego niż Saxo w tym przedziale cenowym trudno szukać.

> Raczej po opiniach uzytkowników skreślić trzeba chyba punto,ponoc b

> ardzo mocno gniją.

A Corsa B to nie gnije?

Wstawiasz do garażu i tylko „chrup, chrup” słychać, tak te auta rude wpiernicza.

W Punto problemem najczęściej są progi, tylna klapa i błotniki… czyli elementy dające się w miarę łatwo wymienić. Jeżeli podwozie jest zdrowe, to Punto byłby chyba lepszym wyborem niż Corsa.

Co do Polo – dużo kasy za znaczek… za te same pieniądze kupisz topornego, ale równie dobrze zabezpieczonego antykorozyjnie Seata Ibizę. I będzie rok-dwa młodszy i do tego w lepszym stanie zapewne.

Moje dwa typy – Ibiza, jeżeli nie zależy Tobie na dynamice i zupełnej bezawaryjności. Suzuki Swift – 1,3 a autko żwawe i bezproblemowe. No i na koniec – KIA Pride 1,4 – o ile nie zaprzyjaźniła się w międzyczasie z „rudym”.

KIA była u nas w rodzinie do zeszłego roku (jeździł nią od wyjazdu z salonu, aż do końca, mój dziadek) stąd też sentyment do autka. O ile nie zarudziałe, to ma toto same zalety – w miarę wygodne, proste jak konstrukcja cepa (bo to stara Mazda 121 jest) i bardzo, a to bardzo dynamiczne i oszczędne (dziadek nogę miał dość ciężką, a na trasie regularnie w okolicach 5,5l/100km mu palił). No i części kosztują grosze. Jedyna wada – wygląda jak skrzyżowanie budki telefonicznej ze snopowiązałką (lub jak Tico, które ktoś dla żartu wydłużył).



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)