novationen napisał:

> daj mi kompaktowego benzyzniaka który będzie miał równie przyzwoite spalanie co

> mój „klekot” – oczywiście uwzględniając mój styl jazdy (ja się za kierownicą n

> ie pier..le spod świateł nie ruszam pół godziny) i kilometry rocznie (45-50 tyś

> ) to si chętnie zamienię 😀

Jak ktoś robi 50 tysięcy rocznie, to rzeczywiście rozsądnej alternatywy dla klekota nie ma.

Ale jak widzę sąsiada, który jeździ mniej niż ja (a ja ostatnio jeżdżę mało – ok. 20 tysięcy rocznie) i jego „1,9 TDI” reanimowane już drugi raz w tym tygodniu… to boki ze śmiechu zrywam 🙂

A co do sposobu na pozbycie się problemu:

1. garaż z kanałem

2. w kanał Farelka (na sam dół, nadmuch poziomo, żeby równomiernie, ale niezbyt intensywnie podgrzać spód – jak masz termometr laserowy, to w tym momencie się przyda – wystarczy, żeby podwozie na całej długości rozgrzało się do kilku stopni ponad zero – po co prąd i czas marnować)

3. wymienić filtr, jak już się trochę podgrzeje, dodać polepszaczy i pozwolić mu wpierw w garażu, a potem na zewnątrz pochodzić/pojeździć (żeby odporne na mróz paliwo wypełniło przewody i nowy filtr)

Niedawno tak samochód sąsiada (Ford TD) reanimowaliśmy. Skutecznie.



Jednym z najmilszych doświadczeń w życiu jest być celem, nie będąc trafionym (W.Churchill)