Najnowsza historia Seata jest bardzo smutna. Jak można było roztrwonić tyle atutów w tak krótkim czasie. W ciągu kilku lat w l. 90-tych marka zyskała szacunek, auta trafiały w potrzeby rynku (bagażniki w Toledo i wspomnianej Cordobie, do tego dobre ceny), pozbyły się łatki awaryjnych (bo niemiecka precyzja:)). W w ciągu zaledwie kilku lat XXI w. Seat wszystko stracił na własne życzenie. Myślałem, że gdy VW zaczął rozwijać Skodę, jako tanie auto dla wszystkich, Seat zgodnie zresztą z zapowiedziami, będzie robił wariackie, nieszablonowe auta nibysportowe, może wystartuje w WRC. Myślę, ze miejsce na coś takiego by się spokojnie znalazło. Sprzedaż nie byłaby tak wielka, jak wcześniej, ale marka miała potencjał. A ci co? Zaczęli wypuszczać nudne wagoniki-koszmarki, a w końcu zrobili odgrzewane audi A4 i to w najnudniejszym i moim zdaniem najbrzydszym wydaniu, w dodatku za wysoką cenę. To wygląda, jak by VW dał tę firmę jakiemuś mało zdolnemu nowicjuszowi, żeby się sprawdził w biznesie. No i się nie sprawdza.