Niestety, takie jest „prawo” w naszym państwie bezprawia. Obywatel musi mieć refleks łasicy, inaczej władza dobierze mu się do tyłka. A też zadbała o to, żeby wszystko, co zechce sobie ze swoją własnością zrobić (obywatelem) było w zgodzie z jej „prawem”.

Symptomatyczny jest też duch narodowy, który działa tak: jeśli ktoś podpisze ewidentnie sfałszowany, niezgodny z prawem, zawierający krzywdzące klauzule papier, to automatycznie staje się „sam sobie winny” tego, że nie był dość sprytny i wedle rodaków musi ponosić wszelkie konsekwencje swojej niepełnosprytności. Stąd spłacający kredyty pobrane na skradziony dowód, okradnięci przez banki, które małymi literkami dopisały sobie co chciały, wrobieni w olbrzymie raty za bezsensownie drogie odkurzacze czy pościele… Jest społeczne przyzwolenie na łupanie naiwnych. Przecież to nic złego, zawsze można się wyspowiadać, nie?