Prawdę mówiąc gdzieś tak od wczesnych lat 70-tych zabawa we własny niezależny przemysł samochodowy powoli traciła sens (czy jego resztki), a już z pewnością bez szans były zapędy do opracowania, wdrożenia i wylansowania w Europie jakiegoś polskiego samochodu. Pomijając nawet impotencję socjalistycznej gospodarki, to już był czas światowych koncernów, a nie małych firemek z jednym czy dwoma modelami. Wszystkie taki firemki po kolei miały się coraz gorzej, traciły niepodległość lub bankrutowały. Opowieści o nowym własnym modelu który mógł być sprzedawany w Europie w latach 80-tych, czy 90-tych, to albo ignorancja, albo bezczelność, w każdym razie zero realizmu.

Co do Skody, którą teraz wszyscy chwalą za jej socjalistyczne sukcesy, to przypomnę, że do połowy lat 60-tych Skoda rozwijała konstrukcje przedwojenne. Opracowywany od połowy lat 50-tych nowy model otrzymał silnik z tyłu, bo już wtedy Czesi zaczynali odstawać technologicznie od Zachodu. Po wdrożeniu do produkcji modelu 1000MB okazało się, że to katastrofa. Nadwozie rdzewiało w oczach, a silnik w najlepszym razie się „tylko” przegrzewał. W Polsce oznaczenie 1000MB rozszyfrowano jako 1000 Małych Błędów. Nie uratował sytuacji następny model (S100). Próby przeniesienia silnika na przód skończyły się klęską, bo nie udało się opanować produkcji przegubów Birfielda, więc Skoda 105 znów dostała silnik w bagażniku. Dopiero w latach 80-tych w końcu udało się zrobić samochód z przednim napędem, ale i tak był on dobrych 10 lat za konkurencją.

Z komuny Skoda (tylnosilnikowa) nie była uważana za jakąś szczególną markę, a wręcz przeciwnie. Była wyśmiewana i pogardzana wszędzie, gdzie ją sprzedawano. W Anglii była najtańszym samochodem na rynku, w Polsce też Skodziarze nie cieszyli się szacunkiem, a ich maszyny nie wywoływały zazdrości nawet u posiadaczy innej socjalistycznej padliny.

Skoda opracowała zresztą dużo więcej ciekawych prototypów, niż cały polski przemysł samochodowy, ale dowiodła tym (dla potrzeb naszej dyskusji), że od ciekawego prototypu do dobrego samochodu produkcyjnego droga jest baaaaaaaaaaaaaaaardzo długa.