Nie tak dawno w środku lokomocji publicznej podsłuchałem rozmowę, w której dwóch mężczyzn, najprawdopodobniej stoczniowców, wspominało zamknięte w 2009 roku stocznie, w tym Szczecińską. Ich zdaniem, likwidacja tej ostatniej była wynikiem niemieckiego spisku, który miał „oczyścić przedpole” dla połączonej pod jedną firmą konkurencji w Rostocku i Wismarze (obecnie Nordic Yards). Jeśli tak było, to spisek się nie udał, bo te dwa duże i nowoczesne zakłady zdobyły od chwili upadku SSN tylko dwa kontrakty od żeglugi – na jeden nowy statek i na dokończenie kontenerowca, którego goły kadłub pozostał po bankructwie poprzedniego właściciela (Wadan Yards). Obie umowy zrealizowano i teraz firma siłą 450 pracowników kończy budowę platformy transformatorowej dla morskich wiatraków. Co będzie dalej, nie wiadomo. Może kolejna upadłość?